To, że pomysły na gry znajduję zmywając naczynia nie jest prawdą, bo znajduję je nie tylko tam. Pomysły powieści kryminalnych znajduję zmywając… jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. Żartowała słynna pisarka Agatha Christie.

Eureka!

Widzę tu jednak coś więcej. Pomysły czasem pojawiają się w naszej głowie znienacka, podczas wykonywania zupełnie niezwiązanych z tematem czynności. Rąbiesz sobie drewno albo myjesz naczynia i…! Pomysł w głowie wystrzelił! Zadaję sobie, jak dziecko pytanie “dlaczego?”. Jak się ma do tego kreatywność?

Mihaly Csikszentmihalyi, psycholog żyjący w USA pisze, że kreatywnością jest osiągnięcie czegoś niezwykłego i nowego, czegoś, co przekształca i zmienia pole działalności w sposób znaczący. Nie tylko więc sam pomysł, ale jego realizacja, no bo jak bez realizacji ma zmienić świat, czy chociażby coś w naszym najbliższym otoczeniu.

Kreatywność.

Podrążyłem trochę temat. Inni przychylają się ku twierdzeniu, że kreatywność to rozwijanie aktualnej wiedzy oraz umiejętności, których efektem są nowe pomysły. W psychologii mówi się o myśleniu dywergencyjnym (np. pomysł przyszedł do głowy podczas biegania) i konwergencyjnym (racjonalizm, analiza, koncentracja). Nie raz zapewne miałeś do czynienia z sytuacją, w której przez określony czas brałeś pod rozkminę dany problem. Analizowałeś go na wszystkie możliwe sposoby, czego efektem były nowe pomysły. Nie wszystko jednak da się tak rozwiązać. Czasem dochodzimy do momentu, w którym czujemy, że jesteśmy blisko jego rozwiązania lub podjęcia kluczowej decyzji, a jednak brakuje czegoś… nie wiadomo czego ale czujesz to. Kilka dni może zająć, zanim nas olśni.

Pojawiają się wtedy pomysły, które są po prostu nowe i rozwiązują nasz problem. W międzyczasie pojawiają się pomysły kompletnie nie związane z tym, czym się zajmujemy. Przychodzą one do nas, np. podczas snu, medytacji, czy wędrówki po górach. Wydaje się, że wspólnym mianownikiem jest jakiś stan relaksu. Okazuje się, że dobry nastrój również ma znaczenie. Istnieją badania, które potwierdzają wpływ dobrego humoru/nastroju na ilość rozwiązanych zagadek. Warto więc dbać o dobre samopoczucie 🙂 Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, jak prawie wszystko w życiu.

Pomysły na gry.

Skąd wreszcie biorą się pomysły na gry? Zmiana perspektywy jest ciekawą opcją. Zrób coś zupełnie innego niż inni, czasem nawet zwariowanego! Warto bawić się swoimi pomysłami i czasem podejść do tego z jajem 😉 Aktualnie jednak gry ewoluują wskutek burzy mózgów (grupowej lub indywidualnej) albo na podstawie innych gier. Gry, co prawda towarzyszą nam od wielu tysięcy lat, można więc założyć, że wszystko wyrosło na ich podstawie. Mechaniki gier są często zmieniane i udoskonalane. Każdy z autorów dokłada swoją cegiełkę. Potem pozostaje znaleźć dużo czasu na testy, wskutek których mechaniki są zmieniane, a raczej ewoluują.

Często mamy do czynienia z powielaniem mechanik z innych gier, które są już znane. Czasem jednak pojawia się coś nowego i to mnie właśnie najbardziej interesuje. Zastanawiam się, co i w jakim tytule najbardziej cię zaskoczyło – koniecznie daj znać w komentarzach. Wiem, że to zależy co prawda od ilości rozegranych gier, ale chętnie poznam twoje “wow”. Dla jednego będzie to handel surowcami w grze X, dla innych ciekawy system walki grze Y.

Czasem warto obrócić kota ogonem i rozpocząć pracę od nieoczywistej strony, np. od tego, jak będziemy grę promować na rynku. Wyobraź sobie, że właśnie zdecydowałeś, że stworzysz grę, ale nie wiesz jeszcze jaką. Chodzi ci po głowie kilka pomysłów ale nie wiesz, który wybrać. Jeden czujesz bardziej, inny mniej. Nie znasz się na wydawaniu, sprzedaży, czy marketingu. Może jednak właśnie od tego trzeba zacząć.

Czy to się sprzeda?

Gdy ktoś przychodzi do mnie z pomysłem na grę to od razu widzę w głowie, czy to jest sprzedawalne, czy nie… czy marketing będzie drogi, czy nie… Oczywiście nikt nie jest alfą i omegą i wszystkiego przewidzieć nie można. Można za to się fajnie pomylić. Nie raz widziałem, czy słyszałem o grach, które przed wydaniem nie rokowały a stały się hitem, np. Terraformacja Marsa. I na odwrót. Jeśli jesteś autorem i masz już swój projekt gry może być ci niezwykle ciężko zaakceptować, że twoja gra wcale takim hitem nie będzie, jak myślisz. W końcu to twoje “dziecko” i w pełni to rozumiem. Sam również się na tym przejechałem i to kilkukrotnie! W innych przypadkach trzeba poświęcić wiele czasu i pieniędzy, żeby odpowiednio dopracować grę (nawet po jej wydaniu) by zdobyć sobie serca fanów.

A może wszystkie pomysły są wrzucone we wspólny worek i gdzieś w przestrzeni jest zawieszone, powiedzmy “pole mocy” zawierające całą wiedzę, z którego każdy może korzystać… trochę odleciałem. A może niekoniecznie. Znalazło się kilku badaczy, którzy zajmowali się takimi zjawiskami, jak inteligencja rozproszona, czy pola morfogenetyczne. Pokrótce i ogólnie, niezależnie istniejące jednostki na świecie dochodzą do podobnych wniosków, czy pojawiają się u nich identyczne pomysły.

W poprzednim moim wpisie wspomniałem o uczuciu polegającym na tym, że pewnego pięknego dnia dowiadujesz się, że ktoś gdzieś wymyślił coś, co ty też wymyśliłeś, tylko że on to wprowadził w życie i teraz zarabia na tym kasę. Osobiście znam kilka takich osób, które się z tym zderzyły. Sam kilka razy się na to natknąłem najczęściej na przykładzie pomysłów na strony www, które kiedyś chodziły mi po głowie, a później ktoś to zrobił. Z drugiej strony wygląda to na naturalne następstwo dostosowania się do próby zaspokojenia aktualnych potrzeb ludzi.

Brak czasu i pieniędzy.

Ok, może być wiele czynników uniemożliwiających realizację pomysłu, jak brak odpowiedniej wiedzy, dostępu do ekspertów, do maszyn, czy wreszcie brak czasu i pieniędzy, czyli bolączki dzisiejszych czasów. Większość ludzi nie ma pieniędzy i czasu. Niestety tylko mały procent z nich coś z tym robi i próbuje zmienić ten stan rzeczy. Inny procent myśli, że zmienia ten stan rzeczy i nagle się budzą mówiąc “ooo… to już minęło 20 lat? kiedy to zleciało… teraz to już jestem za stary na zmiany”. Spoko, może tak chcą. Jeśli komuś tak dobrze i jest szczęśliwy to świetnie, naprawdę. O to właśnie chodzi, prawda? Być szczęśliwym, nawet jeśli nasze życie jest mniej skomplikowane.

Sporo osób, w tym ja, lubi sobie życie skomplikować by próbować dojść gdzieś dalej, by znaleźć własną ścieżkę, którą podążanie przyniesie szczęście i pieniądze. Niektórzy, np. postanawiają zrobić lub wydać grę albo to i to 😉 Czasem jednak się gubimy i wtedy zaczynamy kupować rzeczy, których nie potrzebujemy za pieniądze, których nie mamy żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.

Tworzenie gry.

Jedną z rzeczy a może nawet idei, które dają mi szczęście to gry planszowe, które są dla mnie małymi dziełami sztuki. Od pomysłu do realizacji. Najwięcej szczęścia daje mi samo zajmowanie się wydawnictwem, tworzenie nowych sposobów zarobku, rozwijanie projektów, koordynowanie prac etc. Nawet bardziej niż samo granie w gry, na co z reguły nie mam czasu (o ironio!). Wiem, że muszę to zmienić i dążę do tego, by mieć więcej czasu na granie w gry. Możesz nie wierzyć, ale prawdopodobnie mam większe tyły w grach niż ty.

Wróćmy do tworzenia gry. Poświęcasz temu procesowi często wiele miesięcy a nawet lat, by ktoś powiedział, że twoja gra jest słaba. Uwielbiam konstruktywną krytykę, ale jak ktoś mi mówi, że moja gra jest słaba, bo jest słaba, to krew mnie zalewa. Z czasem jednak nauczyłem się, że cokolwiek nie zrobisz, to zawsze znajdą się osoby, które będą ci zazdrościć a ich wewnętrzny niepokój wyleje się na ciebie, jak wiadro gówna.

Testerzy.

Na szczęście są po drugiej stronie barykady osoby, które potrafią spojrzeć na twoją grę z szerszej perspektywy i dzięki konstruktywnej krytyce sprawić, że twoja gra będzie po prostu lepsza. Szczęście dają sami gracze nawet o tym nie wiedząc. Czasem wystarczy, że grają albo że się pojawią na turnieju. Na jednym z turniejów pojawiło się ponad 50 osób, a my nie wiedzieliśmy, co z tym fantem zrobić, bo spodziewaliśmy się max 10-12 osób.

Zdarzało się, że zakrywałem firmową koszulkę na konwentach i dosiadałem się do losowych osób grając w naszą grę Labyrinth: Paths of Destiny. Dzięki temu wyciągałem nowe wnioski, co działa a co nie do końca działa a czego nikt mi nigdy nie powie, bo nie będzie ku temu okazji. Taka rozgrywka to z reguły miód lejący się na serce, bo ludzie grają, bo się bawią, cieszą się, wciągają się w grę. Warto kolekcjonować takie chwile szczęścia, bo potem wystarczy sobie o tym przypomnieć i od razu lepiej człowiek się czuje, jest bardziej zmotywowany do pracy i życia.

Skojarzenia.

Z czasem można wytworzyć w swoim mózgu sporo skojarzeń, które będą się odpalać w różnych momentach życia. Przykładem niech będzie piosenka, którą słyszałeś na udanej randce z osobą, w której zakochałeś się po uszy ze wzajemnością. Nawet jak usłyszysz ją za 20 lat, może wrócić przyjemny stan emocjonalny. Może, ale nie musi.

Skojarzenia mogą się też przysłużyć kreatywności. Nie raz odpalam sobie swoją ulubioną muzykę by wejść w inny stan – większego skupienia, większej motywacji czy spokoju. Zdarzało się, że przy niektórych utworach i odpowiednich warunkach osiągałem duchowy orgazm, jeśli tak można to nazwać… Myślę, że może to mieć związek ze zjawiskiem nazywanym “flow”, stanem w którym nic nie ma znaczenia prócz wykonywanej aktualnie czynności. Założę się, że też to robisz, ale często nieświadomie.

Świadomość jest bardzo ważna. Pomaga doładować ten stan, czego efektem jest lepsze jego wykorzystanie. Nie chciałbym jednak abyś odniósł błędne wrażenie, że każdorazowo uda cię się wrócić do danego stanu emocjonalnego tylko przez to, że o nim pomyślisz, to tak nie działa choć niektórzy twierdzą, że działa. Przeczą temu badania, ale nie będę ich tutaj przywoływał, żeby cię nie zanudzać.

Nieszablonowe działanie.

Zrób sobie przerwę w pracy, popatrz na Słońce, wstań z fotela, zrób 10 pompek albo jakiś dowcip koledze z biura. Przerwa pomoże ci odetchnąć. Mózg chwilę odpocznie, zmieni stan. Może brzmi to dziwnie, ale zajmowanie się czymś, co jest de fakto oderwane od zadania, które wykonujesz może dać zadziwiające wyniki. Żeby nie było niedomówień, nie zajmowanie się zadaniem nie posunie go do przodu w kwestii pracy nad nim, która jest przewidywalna lub zaplanowana. Chodzi o nowe pomysły, czy skojarzenia, które mogą dać istotną przewagę przy wykonywaniu danego zadania.

Można próbować różnych technik. Jeden będzie rozpisywał pomysł w Excelu i wszystko liczył. Inny odsunie w salonie sofę i będzie rysował planszę na ścianie. Jeszcze inny kupi 20 gier, na podstawie których stworzy jedną, przy okazji większość z nich kanibalizując (wykorzystując ich elementy). Technik jest wiele, śmiem stwierdzić, że każdy ma swoją własną technikę. To jest fajne, ponieważ tworzy sporą różnorodność i jest szansa na fajny projekt. Nic jednak nie zastąpi wglądu w samego siebie, dzięki któremu powstają ciekawe pomysły. Ciekawostką niech będzie, że nasza gra planszowa Labyrinth przyśniła się mojemu wspólnikowi Kamilowi. Dziwne było jedynie to, że był zabójczo ociekający krwią od morderczych pułapek. Trochę to złagodziliśmy… do gry w miarę rodzinnej… 😉

Dziękuję za poświęcony czas. Podobało się? Obserwuj mnie, polub, zostaw lajka i komentarz, udostępnij. Będzie mi miło z tego powodu 🙂

 

Podobało się?

Nie zapomnij przeczytać innych moich artykułów, m.in.:

Pin It on Pinterest